Warning: file_get_contents(https://graph.facebook.com/?fields=og_object{likes.summary(true).limit(0)},share&id=http://plfa.pl/news/2575/): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 403 Forbidden in /home/pzfa/public_html/plfa2012/klasy/LikeFacebook.class.php on line 27
Seahawks Gdynia - PLFA

Pojedynek dwóch dynastii

22 marca 2017

W sobotę o godzinie 14:00, na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni, zostanie rozegrany mecz pierwszej kolejki Topligi. W tym spotkaniu Seahawks Gdynia podejmą Panthers Wrocław.

Gospodarz: Seahawks Gdynia (0-0)
Gość: Panthers Wrocław (0-0)
Data i godzina: 25 marca, godz. 14:00
Stadion: Narodowy Stadion Rugby, ul. Kazimierza Górskiego 10, Gdynia
Liga: Topliga
Bilety: Wstęp bezpłatny

Mecz inaugurujący dwunasty sezon najwyższej klasy rozgrywkowej PLFA to prawdziwa futbolowa gratka dla kibiców. Wrocław i Gdynia wiodą prym w topligowej stawce prowadząc między sobą zażartą walkę oraz przy okazji udowadniają, że rozwój tego sportu w Polsce nie ma ograniczenia prędkości. Ich ostatnie trzy pojedynki w SuperFinałach spowodowały, że na każde kolejne starcie czeka się z utęsknieniem.

Nie możemy podejść do nowego sezonu z przeświadczeniem, że skoro zdobyliśmy mistrzostwo, to będziemy je mieć do końca świata. Obiecaliśmy pięć lat dominacji i właśnie je zaczęliśmy.
Patryk Matkowski, skrzydłowy Panthers Wrocław

Seahawks, czyli najbardziej utytułowana drużyna w naszym kraju, która wbrew wszelkim zapowiedziom całkowicie zdominowała pierwszą dekadę istnienia PLFA, zmierzy się z Panthers, czyli najprężniej rozwijającym się klubem ostatnich lat. Na poparcie tego ostatniego określenia wystarczy wspomnieć, że rok po kompromitacji w X SuperFinale (porażka z Jastrzębiami 21:28) wrocławianie nie tylko poradzili sobie z kryzysem, ale wrócili na tyle silni, żeby zdobyć aż cztery tytuły mistrzowskie (Topliga, PLFA J-11, PLFA II oraz Puchar Europy).

- Nie chcemy wracać do przeszłości. Może tak po prostu miało być? Dzięki tym porażkom zyskaliśmy Nicka Johansena, który jest świetnym trenerem i mentorem. Gdyby nie te potknięcia w finałach to nie dotarlibyśmy do miejsca, w którym obecnie jesteśmy – komentuje Patryk Matkowski, skrzydłowy wrocławskiego klubu. Dzięki swoim osiągnięciom Pantery przyćmiły w zeszłym roku swojego gdyńskiego arcyrywala mimo że ten wcale nie zanotował aż tak słabego sezonu (Seahawks odnieśli tylko dwie porażki; w rundzie rewanżowej oraz w finale - obie z Panthers). - To, co było rok temu, to historia. Nie ma potrzeby do tego wracać. Liczy się teraźniejszość, w której będziemy chcieli pokazać niedowiarkom, że w zeszłym sezonie nie pokazaliśmy wszystkiego na co nas stać. Porażka w SuperFinale była przypadkiem. Ten błąd musimy teraz naprawić - zapewnia Jakub Mazan, zawodnik Jastrzębi.

Na ich drodze staną ponownie wrocławianie: - Nie zdawaliśmy sobie sprawy z pełni naszych możliwości, kiedy przystępowaliśmy do rozgrywek europejskich. Dopiero teraz wiemy, na co nas stać. Nie możemy podejść do nowego sezonu z przeświadczeniem, że skoro zdobyliśmy mistrzostwo, to będziemy je mieć do końca świata. Obiecaliśmy pięć lat dominacji i właśnie je zaczęliśmy - mówi z entuzjazmem Matkowski.

Sobotnie starcie to także rywalizacja dwóch cytowanych futbolistów, którzy mieli niedawno okazję zagrać w... jednej drużynie. Wzięli udział w prestiżowym meczu USA vs. Europa, który odbył się w Myrtle Beach w Karolinie Południowej. - Pierwszy trening z zawodnikami, którzy ćwiczą ten sport od dziecka pamiętam doskonale. To była ogromna różnica w porównaniu z tym, do czego przyzwyczaiłem się w Polsce, ale z każdą kolejną godziną szło mi coraz lepiej. Ten wyjazd dał mi wiele do myślenia, spojrzałem na futbol z innej strony i to dodało mi większej pewności siebie. Jestem wdzięczny za wsparcie ze strony drużyny i polskich kibiców, którzy pozwolili mi spełnić marzenie – wspomina skrzydłowy gdyńskiej ekipy.

- To była wspaniała przygoda, którą zapamiętam na długo. Po meczu miło było słyszeć opinie, że Polacy jednak potrafią grać w futbol i wcale nie są gorsi od tych, którzy trenują od najmłodszych lat. Czy przez to doświadczenie więcej oczekuje się po mnie w klubie? Od zawsze tak było. Nadal tak samo ciężko pracuje i daje z siebie 100% - opowiada jeden z liderów Panter.

Znaczenie wybijających się polskich zawodników znacznie wzrosło na skutek nowych regulacji odnośnie liczby importów. Kluby zostały ograniczone do wystawienia tylko jednego obcokrajowca w danej chwili na boisku oraz w sumie dwóch w składzie meczowym. Przepisy te najmniej dotknęły Pantery, które przede wszystkim znane są z rozwoju rodzimych graczy. Dodatkowo wrocławianie ściągnęli jeszcze takich utalentowanych futbolistów jak: Filip i Jakub Kłoskowcy (dawniej Kozły Poznań i Warsaw Eagles), Hubert Ogrodowczyk (powraca do Polski po grze w lidze australijskiej) oraz Adam Nelip, czyli przebojowy rozgrywający, który zrobił furorę w PLFA I reprezentując barwy Gliwice Lions.

Natomiast w kwestii obcokrajowców zdecydowano się na sprawdzonych Amerykanów – do Wrocławia powrócili znani i lubiani: Deante Battle oraz Rickey Stevens. Dołączył do nich Timothy Morovick, który ma zastąpić Stevena White’a. - Gdybym miał porównać wszystkich dotychczasowych rozgrywających, od których miałem przyjemność odbierać piłki, to najlepiej współpracowało mi się z Kylem Israelem. Morovicka zaś oceniam jako lepszego podającego niż z White’a. Musieliśmy, co prawda, ze względu na Timothy`ego zmienić nasz system ofensywny, ale to powinno jeszcze bardziej poprawić ofensywę – podsumowuje Matkowski.

Inaczej sprawa ma się w Gdyni, gdzie nie obejrzymy żadnego obcokrajowca z poprzednich rozgrywek. Na ich miejsce Jastrzębie mogły wybrać jednego futbolistę do ofensywy i jednego do obrony. W ataku – przez brak polskiego odpowiednika – postawiono na rozgrywającego Zandera McKeana, który ma doświadczenie w lidze fińskiej, niemieckiej oraz serbskiej. Z kolei po drugiej stronie piłki ujrzymy linebackera Granta DePalmę. Jednak to nie jedyne wzmocnienia gdynian.

- Za największy plus uważam sprowadzenie Mirka Babiarza, który jest odpowiedzialny za przygotowanie fizyczne. W tym roku bardziej skupiliśmy się na kondycji i motoryce, dzięki czemu widać duży postęp. Poza tym równie duży progres osiągnęła nasza linia ofensywna pod okiem, ściągniętego w tym roku, Lewisa Bailey’a – wyjawia Mazan.

Nadchodzące starcie można nazwać już niewątpliwie klasykiem. Prawdziwe starcie tytanów odpowie na pytanie, kto lepiej przepracował przerwę między sezonami. Czy można wymarzyć sobie lepszy start rozgrywek?

Jakub Kaczmarek
kaczmarek.jak94@gmail.com
Biuro Prasowe PLFA