Husarskie skrzydła podcięte

1 kwietnia 2017

W rozegranym w sobotę 1 kwietnia meczu drugiej kolejki Topligi drużyna Husarii Szczecin przegrała na własnym terenie z Seahawks Gdynia 13:31. 

Gdynianie, zmotywowani po porażce w inauguracyjnym spotkaniu u siebie z Panthers Wrocław 7:35, od samego początku ruszyli do zmasowanego ataku. Husaria miała swoje momenty, szczególnie w drugiej kwarcie, kiedy to nieźle zapowiadała się jej seria akcji ofensywnych. Gospodarze byli też bliscy przejęcia piłki w ostatnich dwóch minutach pierwszej połowy, w których działo się naprawdę sporo. Seahawks nie pozwolili sobie jednak na stratę punktów i dość pewnie prowadzili 17:0 po 24 minutach efektywnego czasu gry. 

Świetnie graliśmy w obronie. Z kolei nasz atak potrzebuje jeszcze dużo pracy. Mieliśmy o wiele więcej okazji do zdobycia punktów i wiemy, że z mocniejszymi drużynami będziemy musieli kolekcjonować ich zdecydowanie więcej.
Maciej Cetnerowski, trener główny Seahawks Gdynia

W drugiej części spotkania Jastrzębie kontynuowały dobrą grę i jeszcze powiększyły przewagę, skutecznie myląc defensywę rywali. Ataki gospodarzy znów tylko chwilami zapowiadały się dobrze. Po niezłym biegu i zdobyciu pierwszej próby, później nie udawało się już jednak uzyskać zbyt wielu jardów i trzeba było oddać piłkę. Na plus można zaliczyć przechwyt Husarii, ale i z niego niewiele potem wynikło. 

Zapowiadało się, że tak samo będzie z 40-jardowym podaniem złapanym przez Miłosza Krysika. Po nim szczecinianie bardzo długo jednak pozostawali w ofensywie i byli z piłką nawet jard przed polem punktowym wicemistrzów z Gdyni. Obrona gości w końcu skapitulowała, gdy lukę znalazł Martay Mattox-Hall. Przy podwyższeniu rozgrywający mógł zaliczyć asystę przy chwycie Damiana Kościelskiego, ale akcji nie zaliczono, a w powtórce nie udało się już wbiec do end zone. Skrzydłowy miejscowych na kilkadziesiąt sekund przed ostatnim gwizdkiem dorzucił jednak przyłożenie i podwyższenie dla swojej ekipy. Na więcej zabrakło już czasu, ale trzeba przyznać, że końcówka w wykonaniu Husarzy była niezła. 

Należy przy tym zauważyć, że gdynianie w trzeciej i czwartej kwarcie sięgnęli po rezerwy. - Świetnie graliśmy w obronie. Z kolei nasz atak potrzebuje jeszcze dużo pracy. Mieliśmy o wiele więcej okazji do zdobycia punktów i wiemy, że z mocniejszymi drużynami będziemy musieli kolekcjonować ich zdecydowanie więcej. W drugiej połowie staraliśmy się już grać zawodnikami rezerwowymi i w dużej mierze to było powodem straty punktów, ale też wkradło się trochę dekoncentracji, bo pojedynek był już rozstrzygnięty. Musimy nad tym popracować. Brawa dla Husarii, że grała do końca i szczecinianom udało się zdobyć przyłożenia. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach zagrają o wiele lepiej - powiedział Maciej Cetnerowski, trener główny Seahawks Gdynia. 

Także szczecinianie nie bali się postawić na rezerwowych. - Fajnie było widzieć drużynę, która mimo wyniku chciała walczyć. Każdy chciał być na boisku. W zeszłym sezonie różnie z tym bywało. To bardzo dobry prognostyk. Rezultat nie jest zadowalający, ale graliśmy z wielokrotnym mistrzem Polski, obecnym wicemistrzem. Na ich tle wypadliśmy na tyle dobrze, że porażka aż tak nie boli. Poza tym w tym sezonie sobie założyliśmy, że rotacja będzie dość duża. Z rezerwowych wchodzili Kamil Mądry, ale na kilka snapów, jak Martay nie mógł grać, też Tomek Martynow. Baliśmy się go wystawiać, ale nie zjadła go trema, choć nagle przeskoczył do Topligi. Na pewno będziemy chcieli dalej w niego inwestować, bo pokazał, że udźwignie tę rolę. Jest młody, więc kto wie, co z nim będzie za dwa, trzy lata. Następnym razem może nie przez kontuzję podstawowego rozgrywającego, ale wejdzie po prostu i będzie mógł się bardziej rozwinąć, bo potencjał ma spory - skomentował Piotr Krakowski, menedżer do spraw sportowych w Husarii Szczecin. 

Tradycyjnie wyróżniali się amerykańscy rozgrywający, zarówno Alexander McKean z Seahawks, jaki i Martay Mattox-Hall z Husarii. Dobrze radził sobie biegacz gości Jan Domagała, co udokumentował przyłożeniem. - Jan Domagała bardzo ładnie biegał z piłką, szczególnie po tym, jak kontuzji doznał Gaweł Pilachowski i to jego należy wyróżnić w ataku. W obronie dominowała zaś nasza linia defensywna - stwierdził Cetnerowski. Gospodarze zwrócili uwagę na Arkadiusza Cieśloka, który w linii obrony przeciwnika robił znakomitą robotę. Sami mogą być zaś zadowoleni z Damiana Kościelskiego, który bardzo aktywnie działał w ofensywie. 

Kolejny mecz Husaria Szczecin rozegra 8 kwietnia w Tychach z tamtejszymi Falcons. Seahawks z kolei wybiorą się do odległego Białegostoku na pojedynek z Primacol Lowlanders.
 

Husaria Szczecin - Seahawks Gdynia 13:31 (0:10; 0:7, 0:7, 13:7) 

I kwarta
0:7 przyłożenie Alexandra McKeana po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
0:10 30-jardowe kopnięcie z pola Przemysława Portalskiego 

II kwarta
0:17 przyłożenie Alexandra McKeana po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski) 

III kwarta
0:24 przyłożenie Pawła Fabicha po 19-jardowej akcji po podaniu Alexandra McKeana (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski) 

IV kwarta
0:31 przyłożenie Jana Domagały po 5-jardowej akcji po podaniu Alexandra McKeana (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
6:31 przyłożenie Damiana Kościelskiego po 12-jardowej akcji po podaniu Martaya Mattox-Halla
13:31 przyłożenie Damiana Kościelskiego po 11-jardowej akcji po podaniu Martaya Mattox-Halla (podwyższenie za jeden punkt Damian Kościelski)
 

Mecz obejrzało 600 widzów. 

MVP meczu: Arkadiusz Cieślok (gracz linii defensywnej Seahawks Gdynia)

 

Marcin Malinowski
mm.marcinmalinowski@gmail.com
Biuro Prasowe PLFA