Dominacja Jastrzębi nad Sokołami

20 maja 2017

W rozegranym w sobotę 20 maja meczu 8. kolejki Topligi drużyna Seahawks Gdynia na własnym boisku pokonała Tychy Falcons 56:15. Oba zespoły muszą poczekać do ostatniego meczu rundy zasadniczej – jutrzejszego starcia Primacol Lowlanders Białystok z Warsaw Eagles – by poznać rywala w pierwszej rundzie play-off. 

Gospodarze już od samego początku narzucili swój styl gry, najpierw znakomicie spisując się w defensywie, a następnie w kilku zagraniach dochodząc do pola punktowego rywali. Obrona Seahawks właściwie nie pozwalała Sokołom na rozwinięcie skrzydeł i formacja ofensywna Falcons stosunkowo szybko schodziła z boiska, choć czasem udawało się jej zdobywać pierwsze próby. Miejscowi jeszcze w pierwszej kwarcie powiększyli przewagę, ale tylko przez chwilę cieszyli się 14-punktowym prowadzeniem. Po niezbyt udanych pierwszych minutach swoimi umiejętnościami popisał się Shane Truelove, który świetnie rozdzielił podania do kolegów, dzięki czemu udało się zdobyć nie tylko przyłożenie, ale także podwyższyć za dwa punkty. Trzeba też zauważyć, że w tej sytuacji defensorom znakomicie urwał się Paweł Tomaszewski. Odpowiedź gdynian była jednak natychmiastowa. Długie podanie trafiło do niezawodnego Jakuba Mazana, który pobiegł w pole punktowe tyskiej ekipy. 

Wszystko poszło zgodnie z planem. Na uwagę zasługuje Janek Domagała, bo tym, co zrobił w tym meczu, udowodnił, że dobija się do kadry Polski. Myślę, że zasłużył, żeby trenerzy zaprosił go na camp przed The World Games. Jest pozytywnym zaskoczeniem, jeśli chodzi o polskich biegaczy.
Michał Radelicki, menedżer Seahawks Gdynia

W drugiej partii Jan Domagała popisał się skutecznym biegiem, który zakończył się dopisaniem punktów do dorobku jego zespołu. W większości sytuacji Joseph Bradley szukał jednak podań i zwykle miał dużo czasu na znalezienie kolegów, choć zdarzyło się, że został powalony. Przyjezdni w końcówce mieli jeszcze dobrą serię ofensywną, raz za razem zdobywając pierwszą próbę. Na minutę przed końcem znaleźli się 17 jardów przed end zone Seahawks. Wtedy jednak zaczęły się problemy, kary i Sokoły ratowały się jeszcze kopnięciem z pola, ale zostało ono zablokowane. Miejscowi przejęli piłkę na 20 sekund przed zakończeniem kwarty i zdołali zapunktować. Najpierw dobry bieg, a następnie długie podanie do Jakuba Mazana poskutkowało znakomitym wykończeniem w postaci przyłożenia. 

W drugiej połowie spotkania gdynianie pewnie kontrolowali przebieg pojedynku. Po przerwie bardzo szybko zdobyli kolejne punkty, a w defensywie nadal nie dawali się zaskoczyć, skutecznie powstrzymując ataki zespołu z Tychów. Po przyłożeniu Gawła Pilachowskiego i podwyższeniu na tablicy wyników widniał już rezultat 49:8, a to oznaczało uruchomienie tzw. "mercy rule". Od tego momentu zegar meczowy nie był zatrzymywany między kolejnymi zagraniami. Obie drużyny wymieniły jeszcze ciosy, ale to Jastrzębie pewnie triumfowały 56:15, co przesunęło je na drugie miejsce w tabeli Topligi. Kwestią pozostaje lokata, którą gdynianie zajmą po ostatnim meczu sezonu zasadniczego. Falcons już wcześniej zapewnili sobie awans do rundy dzikich kart, ale wiele wskazuje na to, że czeka ich starcie wyjazdowe z rywalem z wyższej lokaty w tabeli Topligi.

- Wszystko poszło zgodnie z planem. Na uwagę zasługuje Janek Domagała, bo tym, co zrobił w tym meczu, udowodnił, że dobija się do kadry Polski. Myślę, że zasłużył, żeby trenerzy zaprosił go na camp przed The World Games. Jest pozytywnym zaskoczeniem, jeśli chodzi o polskich biegaczy. Teoretycznie najlepszy na tej pozycji, Jacek Wróblewski z Tychy Falcons, za dużo nie pobiegał tutaj i był tłem dla Janka. Nasza linia ofensywna robi bloki w tych miejscach, gdzie powinna, dlatego wychodzą tak świetne zagrania dołem. Do tego dochodzą indywidualne umiejętności – stąd nasz świetny atak - podsumował Michał Radelicki, menedżer Seahawks Gdynia. 

- Jeśli chodzi o naszą ofensywę, to trudno mi stwierdzić, co tak naprawdę nie poszło. Rozgrywający rzucał, ale jak był pod presją, to posyłał piłki poza boisko. A kiedy piłka leciała do odbierających, to albo pobiegli złą ścieżkę albo nie łapali futbolówki. Trudno było wówczas zdobywać jardy. Byliśmy nastawieni na grę podaniową. Na biegi nie mieliśmy zbyt wielu zagrywek, ze względu na to, że w składzie obecny był tylko jeden running back. W defensywie mieliśmy przygotowany plan gry, ale nie do końca się sprawdzał. Zanim zdążyliśmy go przebudować w drugiej połowie, było już za późno. Morale zawodników spadły, bo Seahawks szybko nam uciekli - skomentował Jacek Kozub, wiceprezes Tychy Falcons. 

W drużynie z Gdyni trudno wyróżnić pojedynczych zawodników, bo praktycznie każdy zagrał na wysokim poziomie. Linia ofensywna zrobiła swoje, dając rozgrywającemu wiele czasu. Joseph Bradley świetnie dobierał akcje i rozrzucał piłki. Największą jednak pracę wykonywali skrzydłowi i biegacze. Jakub Mazan i Jan Domagała wykonali wiele znakomitych akcji przynoszą swojej drużynie pokaźne zyski jardowe. 

W ekipie z Tychów zdecydowanie trudniej znaleźć pozytywy. Shane Truelove się starał, ale nie zawsze wychodziło. Na pewno na plus należy zapisać postawę Pawła Tomaszewskiego i Grzegorza Dominika, którzy zdobyli przyłożenia. Z dobrej strony pokazali się skrzydłowy Patryk Kania oraz Paweł Popiel z linii defensywnej, który zanotował sack na zawodniku rywali. 

Już za tydzień pierwsze mecze decydującej fazy sezonu. Jeśli Seahawks Gdynia zajmą drugie miejsce, to powalczą z Panthers Wrocław o rozstawienie w półfinałach. To może być przedsmak tegorocznego SuperFinału, a dla gdyńskiego zespołu na pewno okazja do rewanżu za zeszłoroczny finał rozgrywek, jak i porażkę 7:35 z początku tego sezonu. Wyprzedzić ich jednak mogą Primacol Lowlanders. W takim przypadku o miejsce w półfinale gdynianie będą musieli powalczyć w rundzie dzikich kart. W tej rundzie na pewno wystąpią Falcons. Tyszanie już jutro poznają swojego rywala.
 

Seahawks Gdynia - Tychy Falcons 56:15 (21:8, 14:0, 14:0, 7:7) 

I kwarta
7:0 przyłożenie Pawła Henicza po 8-jardowej akcji po podaniu Josepha Bradley'a (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
14:0 przyłożenie Jakuba Mazana po 15-jardowej akcji po podaniu Josepha Bradley'a (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
14:8 przyłożenie Pawła Tomaszewskiego po 42-jardowej akcji po podaniu Shane'a Truelove'a (podwyższenie za dwa punkty Paweł Tomaszewski)
21:8 przyłożenie Jakuba Mazana po 65-jardowej akcji po podaniu Josepha Bradley'a (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski) 

II kwarta
28:8 przyłożenie Jana Domagały po 27-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
35:8 przyłożenie Jakuba Mazana po 65-jardowej akcji po podaniu Josepha Bradley'a (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski) 

III kwarta
42:8 przyłożenie Jana Domagały po 61-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
49:8 przyłożenie Gawła Pilachowskiego po 2-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski) 

IV kwarta
56:8 przyłożenie Gawła Pilachowskiego po 35-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt Przemysław Portalski)
56:15 przyłożenie Grzegorza Dominika po 12-jardowej akcji po podaniu Shane'a Truelove'a (podwyższenie za jeden punkt Krzysztofa Richtera)
 

Mecz obejrzało około 500 widzów. 

MVP meczu: Jan Domagała (running back Seahawks Gdynia)

 

Marcin Malinowski
mm.marcinmalinowski@gmail.com
Biuro Prasowe PLFA