Po 3. kolejce PLFA II - grupy północna i wschodnia

11 lipca 2017

W weekend rozegrano trzecią kolejkę PLFA II. Zwycięstwa w grupach północnej oraz wschodniej odnieśli: Mustangs Płock, Tytani Lublin, Rockets Rzeszów i Patrioci Poznań. 

Mustangi zdominowały Jastrzębie
Mustangs Płock - Seahawks Gdynia B 32:3

Mustangi w sezonie 2017 biorą udział w rywalizacji na trzech poziomach rozgrywkowych. Cel, jaki przyjęli sobie przed pierwszym kickoffem jest bardzo ambitny, ale jak pokazały mecze juniorskie, wykonalny. Reprezentanci Płocka chcą awansować do czołowej czwórki w PLFA J-8, J-11, a także w PLFA II. Po porażce „do zera” z Angels wydawało się, że realizacja planu na drugoligowym poziomie będzie najtrudniejsza. Mustangs wciąż nie są faworytem swojej grupy, ale po wyraźnym zwycięstwie nad rezerwami Seahawks ich humory uległy wyraźnej poprawie. 

Gospodarze sobotniego meczu zauważalnie urozmaicili swoją grę ofensywną. Znak firmowy Mustangów to już nie tylko biegi i mocno fizyczne nastawienie. Starcie z Seahawks pokazało, że dobrze czują się również w grze podaniowej, co bardzo zwiększa ich szanse na kolejne zwycięstwa. W pierwszej kwarcie zapunktował Przemysław Pawłowski, a w drugiej prowadzenie płocczan powiększył Zach Hoffman. Goście zdołali odpowiedzieć kopnięciem z pola  w wykonaniu Alvaro Guitiana, ale to było wszystko na co pozwoliła defensywa Mustangs. Po zmianie stron punktowali już tylko gospodarze. W polu punktowym rywala meldowali się: Kacper Szczepaniak, Paweł Kosiński, a także raz jeszcze Przemysław Pawłowski. Mustangi pokonały rezerwy wicemistrza Polski 32:3.

- Zagraliśmy bardzo spokojnie, będąc zdecydowanie lepiej „poukładanymi” niż w pierwszym meczu. Zaprezentowaliśmy nową wersję ofensywy, która zaskoczyła rywala grą podaniową. Atak ma za sobą świetne zawody, a obrona wymusiła sporo błędów i zaliczyła dużą ilość przechwytów. Naszą najmocniejszą stroną jest posiadanie wielu wartościowych graczy na każdej z pozycji. Dzięki temu możemy odpowiednio rotować składem – powiedział Paweł Kęsy, trener główny Mustangs Płock. 

- Atak nie zadziałał, nie byliśmy w stanie skutecznie wykańczać serii ofensywnych. W obronie mieliśmy największy problem z odpowiedzią na długie podania rywala. Przewagą po stronie Mustangs były konsekwencja, a także fizyczna dominacja. Mecz kosztował nas sporo zdrowia, co powinno ucieszyć Angels, z którymi rozgrywamy następne spotkanie  - powiedział Lev Davydovsky, trener główny Seahawks Gdynia B.

 Mustangs Płock - Seahawks Gdynia B 32:3 (8:0, 6:3, 8:0, 12:0)

I kwarta
8:0 przyłożenie  Przemysława Pawłowskiego po 15-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty Zach Hoffman)

II kwarta
14:0 przyłożenie Zacha Hoffmana po 20-jardowej akcji biegowej
14:3 35-jardowe kopnięcie z pola Alvaro Guitiana 

III kwarta
20:3 przyłożenie Kacpra Szczepaniaka po 10-jardowej akcji biegowej 

IV kwarta
26:3 przyłożenie Przemysława Pawłowskiego po 8-jardowej akcji biegowej
32:3 przyłożenie Pawła Kosińskiego po 40-jardowej akcji powrotnej po przechwycie 

Mecz obejrzało 500 widzów. 

MVP meczu: Maciej Kaczor (biegacz Mustangs Płock)

 

Tytani przedłużają serię zwycięstw
Aviators Mielec - Tytani Lublin 0:68

Tytani doskonale pamiętają trudne chwile, jakie przeżywali przed rokiem. Po tym jak zdołali utrzymać się w pierwszoligowej stawce trafili do bardzo wymagającej grupy południowej . Mierząc się z kolejnymi rywalami walczyli, ale gra o zwycięstwa była daleko poza ich zasięgiem. W podobnej sytuacji są w bieżących rozgrywkach gracze Aviators Mielec. Lotnicy przystąpili do rywalizacji dysponując bardzo wąskim składem, co już w pierwszym meczu przyniosło im wysoką i bolesną porażkę. Wydawało się, że domowa inauguracja może dodać drużynie większej dawki energii, ale doświadczeni reprezentanci Lublina szybko rozwiali te wątpliwości. W pierwszej kwarcie zdobyli cztery przyłożenia, a w drugiej dołożyli trzy kolejne. Mecz upłynął w błyskawicznym tempie. 

Warto podkreślić, że każda z dziesięciu akcji punktowych Tytanów była dziełem innego zawodnika. Świadczy to o głębi składu, a także wspaniałej pracy szkoleniowej jaką w przerwie zimowej wykonał pierwszoligowy spadkowicz. Dodatkowe miesiące na przygotowanie do sezonu zostały wykorzystane optymalnie i dzięki temu lublinianie mogą świętować drugie zwycięstwo z rzędu. Ich dominacja nad Lotnikami nie podlegała żadnej dyskusji. Wyróżniło się wielu zawodników na czele ze skutecznie prowadzącym atak Mateuszem Majewskim, a także często przechwytującym piłki po podaniach rywali Patrykiem Źrubkiem. Ubiegłoroczne problemy Tytani mają już daleko za sobą. Zaliczając wysoką i łatwą wygraną po raz kolejny udowadniają, że ich celem jest powrót do pierwszoligowej stawki. 

- Tytani to doświadczona drużyna z świetnym zapleczem juniorów. Są doskonale przygotowani do walki w nowym sezonie. Zgranie, gra biegowa i bloki są ich najmocniejszą stroną. Nasz duch drużyny jest nienaruszony, bo jedyne czego chcemy to uczyć się i grać w futbol. Nawet z tak wąskim składem dajemy z siebie wszystko i dzięki temu wyciągamy lekcje – powiedział Jakub Gawryś, trener główny Aviators Mielec. 

- Nie da się ukryć, że to był dla nas dość łatwy mecz. Tym większy szacunek należy się zawodnikom Aviators, że mimo bardzo wąskiego składu postanowili wyjść na boisko i walczyć o każdy jard. Sami byliśmy w podobnej sytuacji w ubiegłym roku. Wiemy, że takie porażki potrafią boleć, ale jednocześnie mogą dać sygnał do zmiany na lepsze. Życzę Aviators, żeby wystarczyło im zdrowia na rozegranie pełnego sezonu. Żeby się nie poddawali, bo w przyszłości może to zaprocentować - powiedział Andrzej Jakubiec, koordynator ofensywy Tytanów Lublin. 

Aviators Mielec - Tytani Lublin 0:68 (0:26, 0:20, 0:7, 0:15) 

I kwarta
0:6 przyłożenie Michała Kramarza po 5-jardowej akcji podaniowej Mateusza Majewskiego
0:13 przyłożenie Bartosza Nowaka po 60-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za jeden punkt, Maciej Marzec)
0:19 przyłożenie Sebastiana Żukowskiego po 20-jardowej akcji podaniowej Mateusza Majewskiego
0:26 przyłożenie Piotra Stragarza-Indulskiego po 7-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Maciej Marzec) 

II kwarta
0:32 przyłożenie Mateusza Majewskiego po 60-jardowej akcji biegowej
0:39 przyłożenie Patryka Źrubka po 40-jardowej akcji powrotnej po przechwycie (podwyższenie za jeden punkt, Maciej Marzec)
0:46 przyłożenie Pawła Łopatyńskiego po 11-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Maciej Marzec) 

III kwarta
0:53 przyłożenie Michała Chmielewskiego po 6-jardowej akcji podaniowej Mateusza Majewskiego (podwyższenie za jeden punkt, Maciej Marzec) 

IV kwarta
0:60 przyłożenie Adriana Krzyżanowskiego po 15-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Marciej Marzec)
0:66 przyłożenie Pawła Buryła po 13-jardowej akcji biegowej
0:68 safety po tym jak piłka wypuszczona przez zawodnika Aviators opuściła pole punktowe gospodarzy 

Mecz obejrzało 200 widzów. 

MVP meczu: Patryka Źrubek (gracz trzeciej linii obrony Tytanów Lublin)


Wielki powrót Rakiet
Rockets Rzeszów - Green Ducks Radom 34:12

Obydwie ekipy mierzyły się po raz pierwszy w historii, ale ich sytuacja w tabeli sugerowała, że emocji na pewno nie zabraknie. Niedzielni rywale w swoich pierwszych meczach musieli uznać wyższość przeciwników. Bezpośrednie starcie miało zadecydować, która z ekip zachowa szanse na walkę o playoffs, a która będzie musiała pogodzić się z sezonem bez gry o najwyższą stawkę. Typowy mecz o cztery punkty. Rakiety i Zielone Kaczory nie potrzebowały dodatkowej motywacji. Znakomicie rozpoczęli goście. Najpierw błyskawicznie zatrzymali serię ofensywną rywala, a następnie równie szybko znaleźli się w jego polu punktowym. Długie podanie Ernesta Seweryna na przyłożenie zamienił Michał Podkowa. Rakiety nie zdołały się dobrze otrząsnąć po stracie punktów, a reprezentanci Radomia znów mieli powody do szczęścia. Akcję powrotną na przyłożenie po odkopnięciu zaliczył Błażej Patynowski. Green Ducks nie mogli wymarzyć sobie lepszego startu. 

Druga kwarta przynosi całkowite odwrócenie boiskowych wydarzeń. Rakiety odzyskują swój rytm i zaliczają najskuteczniejszy okres gry w bieżących rozgrywkach. Do końca pierwszej połowy punktują aż trzykrotnie. Świetnie działa ich gra podaniowa prowadzona przez Marka Kwokę. Rozgrywający Rakiet dwukrotnie znajduje niepilnowanego Michała Tittingera i raz Jakuba Chlebicę. Każda z tych akcji przynosi efektowne przyłożenie, a gospodarze wychodzą na prowadzenie. W drugiej połowie Rockets grają jeszcze skuteczniej w defensywie, a w ich zdobycz punktową powiększają Tomasz Tabaka i zdobywający swoje trzecie przyłożenie Tittinger. Green Ducks nie są w stanie odzyskać rytmu z pierwszej kwarty i finalnie zaliczają drugą z rzędu porażkę. Gospodarze zwyciężają 34:12. 

- Pierwsza przegrana kwarta nie była podobna do meczu z Tytanami. Pomimo drobnych błędów nasza ofensywa pokazywała, że postęp i przełamanie są tylko kwestią czasu. Pierwsze przyłożenie rozwiązało „punktowy worek” i od tego momentu dominowaliśmy. Defensywa utrzymała wysoką dyspozycję nie pozwalając Green Ducks na długie serie ofensywne. Atak potrafił systematycznie przesuwać się po boisku, a do tego wyszło nam kilka „big plays”. Niedzielna wygrana pokazała, że to czego się do tej pory nauczyliśmy, oraz to w jaki sposób trenowaliśmy przynosi efekty. Daje zastrzyk energii, dzięki któremu jeszcze bardziej wierzymy w nasze atuty– powiedział Michał Tittinger, prezes Rockets Rzeszów. 

- Po pierwszej kwarcie zaczęliśmy popełniać bardzo dużo błędów, których do końca spotkania nie udało się wyeliminować. Zagraliśmy zdecydowanie poniżej naszych umiejętności i oczekiwań. Rockets zaprezentowali się dużo lepiej niż w swoim pierwszym meczu z Tytanami. Mimo wszystko nie możemy załamywać rąk i zbyt długo rozpamiętywać tego spotkania. Już w niedzielę podejmujemy Aviators i na tym się teraz skupiamy – powiedziała Natalia Domagała, wiceprezes Green Ducks Radom. 

Rockets Rzeszów - Green Ducks Radom 34:12 (0:12, 21:0, 13:0, 0:0) 

I kwarta
0:6 przyłożenie Michała Podkowy po 75-jardowej akcji podaniowej Ernesta Seweryna
0:12 przyłożenie Błażeja Patynowskiego po 70-jardowej akcji powrotnej po odkopnięciu piłki 

II kwarta
7:12 przyłożenie Michała Tittingera po 33-jardowej akcji podaniowej Marka Kwoki (podwyższenie za jeden punkt, Patryk Sapiński)
14:12 przyłożenie Michała Tittingera po 50-jardowej akcji podaniowej Marka Kwoki (podwyższenie za jeden punkt, Patryk Sapiński)
21:12 przyłożenie Jakuba Chlebicy po 74-jardowej akcji podaniowej Marka Kwoki (podwyższenie za jeden punkt, Patryk Sapiński) 

III kwarta
28:12 przyłożenie Tomasza Tabaki po 10-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za jeden punkt, Patryk Sapiński)
34:12 przyłożenie Michała Tittingera po 17-jardowej akcji podaniowej Marka Kwoki 

Mecz obejrzało 200 widzów. 

MVP meczu: Mark Kwoka (rozgrywający Rockets Rzeszów)


Patrioci punktowali w hurtowych ilościach
Angels Toruń - Patrioci Poznań 29:64

Przed kilkoma laty Kraków Kings szkolili się przedsezonowo razem z Panthers Wrocław. Rok później podobną drogą poszli Tychy Falcons. Obydwie ekipy zwyciężały rywalizację w PLFA I. Przed nowym sezonem  na drugoligowym poziomie na współpracę z Panthers zdecydowali się Patrioci. Bombowy start rozgrywek w ich wykonaniu nie może być przypadkiem. Dwa mecze i dwa bardzo wysokie zwycięstwa. Potężna ilość zdobywanych punktów, a do tego zniechęcenie rywali nie potrafiących znaleźć recepty na atak z serca Wielkopolski. 

W miniony weekend Patrioci po raz pierwszy w swojej historii przekroczyli barierę sześćdziesięciu punktów zdobytych w meczu. Po raz drugi z rzędu poprawili klubowy rekord ofensywnej skuteczności, a wiele wskazuje na to, że dopiero się rozkręcają. Wbili Aniołom aż dziesięć przyłożeń, a najczęściej w polu punktowym rywala meldowali się: Maurycy Wawrzyniak i Jan Budziński. Znakomicie na kluczowej pozycji rozgrywającego spisywali się Joachim Krueger, a także Witold Gajewski. Co ciekawe Anioły również nie miały większych problemów w ataku. Za sprawą dobrej gry Michała Podobieńskiego poprawili swoją zdobycz punktową z inauguracji przeciwko Mustangs. To jednak nie wystarczyło, bo defensywa tym razem spisała się zdecydowanie gorzej. Dyspozycja i wszechstronność ataku Patriotów musi budzić respekt. Wysoka wygrana na wyjeździe umacnia ich na prowadzeniu w grupie północnej. 

- Patrioci tego dnia byli od nas po prostu lepsi. Przy czym to nie jest tak, że nie są w naszym zasięgu. Wiedzieliśmy, że to będzie mecz „punkt za punkt”. Morze błędów i chaosu w ofensywie stawiało naszą obronę w trudnych sytuacjach. Przy takiej dyspozycji ataku Patriotów było wiadomo, że przyłożenia i tak będą wpadać. Przewaga, jaką zdołali zbudować była już nie do odrobienia. Po zmianie stron dobiła nas plaga kontuzji. Patrioci mają zadatki na walkę o miejsce w najlepszej ligowej czwórce, ale grając z nimi nie jesteśmy na straconej pozycji, co chcemy udowodnić w rewanżu. Przed nami czas na analizę, regenerację i starcie ze „starymi znajomymi” z Gdyni – powiedział Hubert Pińczak, prezes Angels Toruń. 

- Skuteczność naszej ofensywy to efekt ciężkiej pracy Michała Włodarczyka. Nic tutaj nie pojawiło się po pstryknięciu palcami. Jesteśmy idealnym przykładem pokazującym, że ciężka praca popłaca, oraz że czasem trzeba poczekać na efekty. Inna sprawa to fakt, że w ofensywie mamy wielu utalentowanych zawodników. Rzut oka na rozpiskę punktujących pokazuje jasno, że nie mamy jednego „playmakera”. Dysponujemy wszechstronnym składem, morale są na wysokim poziomie, a kolejne sukcesy umacniają przekonanie o dobrze przepracowanej zimie. Naszą postawą dajemy rewelacyjny przykład dla młodych i nowych zawodników - powiedział Damian Banaszak, defensywny liniowy Patriotów Poznań. 

Angels Toruń - Patrioci Poznań (7:19, 6:12, 16:14, 0:19) 

I kwarta
7:0 przyłożenie Jana Budzińskiego po 7-jardowej akcji podaniowej Joachima Kruegera (podwyższenie za jeden punkt, Maurycy Wawrzyniak)
13:0 przyłożenie Jana Budzińskiego po 5-jardowej akcji podaniowej Joachima Kruegera
19:0 przyłożenie Maurycego Wawrzyniaka po 12-jardowej akcji podaniowej Joachima Kruegera
19:7 przyłożenie Michała Podobieńskiego po 5-jardowej akcji biegowej 

II kwarta
25:7 przyłożenie Tomasza Gajewskiego po 6-jardowej akcji biegowej
31:7 przyłożenie Maurycego Wawrzyniaka po 7-jardowej akcji podaniowej Joachima Kruegera
31:13 przyłożenie Eryka Burczyńskiego po 15-jardowej akcji podaniowej Michała Podobieńskiego 

III kwarta
38:13 przyłożenie Michała Woźniaka po 30-jardowej akcji podaniowej Witolda Gajewskiego (podwyższenie za jeden punkt, Maurycy Wawrzyniak)
38:21 przyłożenie Eryka Burczyńskiego po 10-jardowej akcji podaniowej Michała Podobieńskiego (podwyższenie za dwa punkty, Rafał Mierzejewski)
45:21 przyłożenie Maurycego Wawrzyniaka po 22-jardowej akcji podaniowej Witolda Gajewskiego (podwyższenie za jeden punkt, Maurycy Wawrzyniak)
45:29 przyłożenie Rafała Mierzejewskiego po 3-jardowej akcji biegowej (podwyższenie za dwa punkty, Eryk Burczyński) 

IV kwarta
51:29 przyłożenie Tomasza Gajewskiego po 3-jardowej akcji podaniowej Witolda Gajewskiego
57:29 przyłożenie Jana Budzińskiego po 45-jardowej akcji podaniowej Witolda Gajewskiego
64:29 przyłożenie Viacheslava Fedorova po 27-jardowej akcji podaniowej Witolda Gajewskiego (podwyższenie za jeden punkt, Maurycy Wawrzyniak) 

Mecz obejrzało 250 widzów. 

MVP meczu: Jan Budziński (skrzydłowy Patriotów Poznań)

 

Dawid Biały
dawidbialy@gazeta.pl
Biuro Prasowe PLFA