Podniebny pojedynek

18 kwietnia 2013

W sobotę 20 kwietnia o godzinie 14:00, na Stadionie Polonii, mieszczącym się przy ulicy Konwiktorskiej 6 w Warszawie zostanie rozegrany mecz czwartej kolejki Topligi. W spotkaniu tym Warsaw Eagles podejmą Seahawks Gdynia.

Gospodarz: Warsaw Eagles (1-0)
Gość:
Seahawks Gdynia (3-0)
Data i godzina:
20 kwietnia, 14:00
Stadion:
Stadion Polonii, ul. Konwiktorska 6
Liga: Topliga
Bilety:
15–35 zł

 transmisja na żywo:

Po meczu Seahawks Gdynia – Giants Wrocław czeka nas kolejny hit. Tym razem Jastrzębie polecą do Warszawy, gdzie będą na nich czekały wygłodniałe Orły, które w tym sezonie rozegrały tylko jedno spotkanie. Stołeczna ekipa swoje ostatnie starcie – z Kozłami Poznań – zaliczyła 23 marca, a więc prawie miesiąc temu. Od tamtego mroźnego dnia pauzowali z powodu fatalnej pogody a spotkania z Devils Wrocław i Zagłębiem Steelers Interpromex zostały przełożone na inne terminy.

Długa przerwa nie wpłynęła negatywnie na nastroje w drużynie Eagles. Futboliści z niecierpliwością czekają na moment rozpoczęcia sobotniego meczu. Dodatkowo mobilizuje ich fakt, że będą mieli okazję do rewanżu za przegrany VII SuperFinał. – Liczymy, że wygramy najbliższy mecz i pokażemy wszystkim w jak dobrej jesteśmy formie. Bardzo byśmy chcieli się zrewanżować za ubiegłoroczny finał i zademonstrować, iż stać nas na grę na Stadionie Narodowym również w tym roku – wyjaśnia Jacek Śledziński, menadżer Warsaw Eagles.

Wicemistrzowie Polski podejmą aktualnego czempiona na obiekcie z najwyższej krajowej półki – Stadionie Polonii Warszawa. Jak sami mówią, to wielki sukces, ale też ogromne wyzwanie, którym bez wątpienia jest zapełnienie trybun do tego stopnia, by nie świeciły pustkami. Aby zwiększyć zainteresowanie meczem wśród kibiców, szefowie stołecznego zespołu zapowiadają wiele atrakcji około meczowych zarówno dla dzieci jak i dla dorosłych. Dodatkowym bodźcem do zdecydowania się na przyjście na stadion ma być możliwość zakupu biletów przez Internet. Wszystko to dzięki współpracy z Eventim.pl.

Przygotowania do meczu pod kątem sportowym idą pełną parą. Futboliści już przeanalizowali nagrania starć rywali oraz swoje poprzednie ligowe spotkanie. Teraz pracują nad wyeliminowaniem błędów, które zdarzało im się popełniać. – Trenerzy przygotowują drużynę pod kątem taktycznym. Zawodnicy ćwiczą zagrywki i formacje obronne. Do starcia z Seahawks pozostają nam jeszcze dwa treningi, podczas których zamierzamy doszlifować niespodzianki przygotowane z myślą o Jastrzębiach – dodaje Śledziński.

Obie drużyny znają się bardzo dobrze. Jako nieliczne rozgrywają mecze między sobą od 2006 roku, a więc od czasu pierwszego sezonu Polskiej Ligi Futbolu Amerykańskiego. Jak zapowiadają gospodarze sobotniego starcia, na boisku nie będzie miejsca na sentymenty i pozaboiskowe przyjaźnie. A znajomości między graczami „Orłów” i „Jastrzębi” jest sporo. – Peter Plesa to zawodnik, którego grę już znamy. Jeremy Dixon grał w Eagles w 2011 roku, był to wtedy zupełnie inny futbolista, ale pewne charakterystyczne zachowania zostały mu do dziś. Pozostali dwaj Amerykanie grają na bardzo wysokim poziomie. Ferni Garza (rozgrywający – przyp. red.) prezentuje się zupełnie inaczej, niż Kyle McMahon. Z polskich futbolistów zwróciłbym największą uwagę na Gawła Pilachowskiego - dużo częściej ma piłkę i pokazuje, że nie tylko stawiając bloki kolegom spisuje się znakomicie – analizuje Jacek Śledziński.

Kwietniowy harmonogram gier nie jest łaskawy dla Seahawks. Po ciężko wywalczonym zwycięstwie na własnym stadionie przeciwko Gigantom z Wrocławia, teraz gdynianie mają przed sobą równie trudnego rywala – Warsaw Eagles. – Giants to jedna z najbardziej fizycznie grających i wymagających drużyn w lidze. To prawda, że ubiegłotygodniowy mecz kosztował nas trochę więcej sił, niż dwa poprzednie. Jako mistrzowie Polski musimy wygrywać też w trudnych warunkach, dlatego do starcia z Orłami podchodzimy w pełni zmobilizowani – tłumaczy Maciej Cetnerowski, trener Seahawks Gdynia.

Liderzy tabeli Grupy Północnej zapowiadają powtórkę z 15 lipca 2012 roku, kiedy to pokonali stołeczną drużynę w VII SuperFinale. Pewni siebie gdynianie uważają, że dopiero się rozkręcają, ale ich obecna forma jest wystarczająca, by pokazać najbliższym przeciwnikom ich miejsce w szeregu. Przed żółto-czarnymi nie lada wyzwanie. Mają tylko pięć dni na regenerację i rozpracowanie Eagles. Mimo tego musieli zmniejszyć obciążenia treningowe, by gracze nie czuli się zmęczeni w najbliższym pojedynku.

Niewielka ilość materiałów wideo z tegorocznych gier stołecznej drużyny sprawia, iż goście sobotniego starcia mają trochę utrudnione zadanie. Choć aktualny skład swoich rywali znają całkiem dobrze (grali z nimi trzykrotnie w ubiegłym roku – przyp.red.) za największą niewiadomą uznają nowoprzybyłych graczy. - Niektórych zawodników Eagles znamy nawet 7 lat, innych poznaliśmy w zeszłym sezonie. Nowością są oczywiście Amerykanie. Ich grę staraliśmy się poznać dzięki zapisom meczu Eagles – Kozły, a także innym materiałom filmowym przedstawiającym ich w akcji – dodaje Cetnerowski.

Zdecydowanie gorszą sytuację kadrową mają Seahawks. Na pewno nie będą mogli skorzystać z doświadczonego Macieja Siemaszko, który ma złamany obojczyk. Ewentualną absencję pozostałych futbolistów gdynianie uzależniają od kondycji po ostatnich treningach. Wśród Orłów na razie nie ma graczy, którzy na pewno opuszczą sobotni szlagier.